W SKRÓCIE
W Olimpiadzie startuje mało osób nie dlatego, że materiał jest za trudny, tylko z powodu przeszkód pozamerytorycznych: nauczyciele nie informują o Olimpiadzie albo wręcz blokują start, a sami uczniowie źle ustawiają cele i szybko się wypalają. Klucz to zacząć wcześnie, wyrobić regularność i nie liczyć, że ktoś zrobi coś za Ciebie.
Witam was serdecznie. W 2023 roku na milion 820 tysięcy uczniów liceów i techników w całej Polsce w Olimpiadzie Chemicznej wystartowało zaledwie 876 osób, co daje ten żałosny procent. Skąd się to bierze? Typowo nasuwa się, że to coś bardzo trudnego i nie każdy jest w stanie ten materiał pojąć. Nie do końca jest to prawda. Owszem, niektóre zagadnienia są trudne, ale to, co różni zawodników dobrych od bardzo dobrych, to głównie że jednemu zajmie to krócej, a innemu dłużej, i nie ma w tym nic złego. Są jednak inne przeszkody, które sprawiają, że tak mało osób startuje.
| 0,048%uczniów startuje w Olimpiadzie | 876osób startujących w 2023 | |
| ≈48%próg do II etapu | 5–10%czasu na Folder Wstępny | |
Nauczyciele nie informują o Olimpiadzie
To chyba najważniejsza przyczyna. Teoretycznie na początku każdego roku szkolnego powinna pójść informacja, że jest Olimpiada, ale samo rzucenie hasła klasie, która dopiero zaczęła liceum, nic nie da. Potrzebny byłby dobry, dziesięciominutowy komunikat: czym jest Olimpiada, co daje, że wcale nie trzeba od razu dostać się do finału, że najpierw buduje się doświadczenie. Jestem przekonany, że gdyby przeszkolić nauczycieli, jak to przekazać, z roku na rok startowałoby znacznie więcej osób.
Jest też spora grupa nauczycieli, dla których taki uczeń to po prostu problem: przyjdzie z trudnymi pytaniami, z czego się uczyć, a na lekcji o maturze zada pytanie spoza programu. A korzyści z tego dla nauczyciela żadnych.
SPÓJRZMY NA TO UCZCIWIE
To jest wada systemu, nie samych nauczycieli. Skoro państwo nie daje prawie żadnych korzyści za doprowadzenie kogoś do finału, a pensja nauczycielska jest niska i wielu pracuje na dwa czy trzy etaty, to trudno się dziwić, że nie chcą poświęcać setek, jeśli nie tysięcy godzin, żeby przypomnieć sobie materiał, przerobić zadania i przeczytać książki. Państwo mogłoby takich nauczycieli realnie wynagradzać, a jakość nauczania od razu by wzrosła.
NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA ŻYCIOWA
- Nie licz, że ktoś zrobi coś za Ciebie. Nie polegaj na tym, że ktoś podpowie, zainteresuje się, będzie Cię motywował. Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz zainteresować się tym samodzielnie.
- Liceum to nie tylko przepustka na studia. To czas, żeby wykorzystać wolny czas, znaleźć coś, co Cię interesuje (choćby chemię), i starać się być w tym najlepszym.
Część nauczycieli wręcz blokuje start
Przez te kilkanaście lat mam kontakt z uczniami z całej Polski i widzę te same patologie. Nauczyciel dostaje oficjalne rozwiązania z Komitetu, myśli, że to jak w podstawówce, więc progi są pewnie wysokie, i celowo wymaga np. Folderu zrobionego na 100%, żeby zniechęcić. A nawet finaliści nie zawsze robią Folder na 100%, bo bywa jedno bardzo trudne polecenie. Do tego Folder i tak jest zaliczany automatycznie, bo nikt z Komitetu tych prac nie sprawdza, służy tylko zawężeniu tematyki, więc kryteria bywają lokalną loterią: u jednego 100%, u innego 30%.
Inne teksty, które słyszałem: „nie możesz startować w pierwszej czy drugiej klasie” (bzdura, bo są laureaci z drugiej klasy i finaliści z pierwszej, a Olimpijczyk i tak uczy się wszystkiego sam); „masz słabą ocenę” (ja miałem trójkę i zostałem finalistą, oceny nie mają znaczenia, trójka w mocnym liceum to co innego niż trójka w słabym); „nie mam czasu wysłać zadań” (wysłanie zadań to obowiązek).
JAK TO OBEJŚĆ
Wysłanie zadań to obowiązek nauczyciela. Zwykła interwencja rodziców z reguły wystarcza. Sam wielokrotnie dzwoniłem bezpośrednio do nauczyciela i po wytłumaczeniu, o co chodzi, zadania były wysyłane. Mam w tym stuprocentową skuteczność, bo problem najczęściej wynika po prostu z niewiedzy.
Nasze własne błędy
Myślenie przeniesione z podstawówki
Konkurs kuratoryjny i Olimpiada to dwa różne światy. W podstawówce efekty widać po tygodniu, bo materiału jest mało. Na Olimpiadzie jeden tydzień nauki to praktycznie zero. Bycie finalistą konkursu kuratoryjnego nie oznacza sukcesu w Olimpiadzie, a przeniesienie myślenia „pouczę się parę tygodni i będzie sukces” to prosta droga do rozczarowania.
Źle ustawione cele
Na starcie celem nie powinno być „zrobię tyle działów i będę rozwiązywał zadania na tyle procent”, bo takie cele są zwykle nierealne i kończą się wypaleniem. Lepszy cel: skutecznie zacząć, poznać strukturę Olimpiady i wyrobić regularność. Wolę zawodnika z pierwszej czy drugiej klasy, z którym nie dostanę się w pierwszym sezonie do finału, ale który zacznie i się nie wypali, niż napalonego, który uczy się 8 godzin dziennie przez dwa tygodnie i rezygnuje.
REGULARNOŚĆ PONAD WSZYSTKO
Codziennie, nieważne czy to weekend, święta czy urodziny, chociaż godzina jakościowej nauki (albo pół godziny w słabszy dzień): teoria, zadania z kalkulatorem, a czasem nawet ułożenie własnego zadania. Byle regularnie. Osoba, która uczy się mniej, ale regularnie i bez trzymiesięcznych przerw, zawsze wygra z tą, która robi zrywy.
Sprytna strategia, gdy zaczynasz późno
Nawet jeśli zaczynasz w październiku, w pierwszej czy drugiej klasie, i tak startuj, z myślą, że celujesz w drugi etap. Możesz świadomie pominąć jakiś dział, na przykład chemię nieorganiczną (wystarczy szkolna stechiometria), i te tygodnie przeznaczyć na chemię fizyczną i organiczną, wciąż walcząc o okolice 80% przy progu około 48–50%. Nieorganiczną nadrobisz po dostaniu się do drugiego etapu albo w kolejnym sezonie. Pod Folder Wstępny najbardziej opłaca się dopiąć chemię fizyczną i analityczną, bo najmocniej się z nim pokrywają. Byle wystartować, bo inaczej przeciągniesz to o cały sezon, a młodsze roczniki, uczące się regularnie, Cię wyprzedzą.
Złe źródła i zła kolejność
Dużo osób pisze, że nie miało jeszcze w szkole chemii organicznej, więc od niej zaczęło, i grzęźnie na pierwszym tomie McMurry’ego. To 1500 stron z wiedzą aż do finału, a na pierwszy etap potrzebujesz z tego około 30%. Największy błąd jest jednak inny: bez chemii ogólnej (ładunki formalne, rezonans) nie zrozumiesz organicznej, bo w podręczniku do organiki podstawy są potraktowane pobieżnie. Właściwa kolejność to najpierw chemia ogólna, fizyczna i analityczna, potem organiczna. I nie czytaj całych podręczników akademickich, tylko część na pierwszy etap, a resztę uzupełnij zadaniami z poprzednich lat.
Najwięcej finalistów jest z trzeciej, a już najwięcej z czwartej klasy, bo zaczęli wcześniej i mają czas wszystko spokojnie zrobić. Dąż do tego, żeby być tą osobą: zacznij wcześnie, a nie będziesz musiał lecieć z materiałem w szaleńczym tempie.
Najczęstsze pytania
Ile osób startuje w Olimpiadzie Chemicznej?
W 2023 roku wystartowało 876 osób na około 1,82 miliona uczniów liceów i techników, czyli zaledwie 0,048%.
Czy Olimpiada jest za trudna, żeby w ogóle zacząć?
Nie. Różnica między zawodnikami to głównie czas potrzebny na naukę, a nie „talent”. Większość przeszkód, które odstraszają od startu, jest pozamerytoryczna.
Czy mogę startować w pierwszej lub drugiej klasie?
Tak. Zdarzają się laureaci z drugiej klasy i finaliści z pierwszej. Olimpijczyk i tak uczy się całego materiału samodzielnie, więc to, co było w szkole, nie ma znaczenia.
Czy słabe oceny z chemii wykluczają start?
Nie. Sam miałem trójkę i zostałem finalistą. Oceny szkolne nie mają znaczenia, bo trójka w mocnym liceum to co innego niż w słabym.
Od czego zacząć naukę?
Od chemii ogólnej, fizycznej i analitycznej, a dopiero potem organicznej. Z podręczników wystarczy około 30% na pierwszy etap plus zadania z poprzednich lat. Najważniejsze to wyrobić regularność.
Chcesz zacząć skutecznie i się nie wypalić?
Dobrze poukładany plan i regularność biją zrywy. Zobacz, jak wygląda kurs do Olimpiady Chemicznej.
Poznaj kurs olimpijski

