W SKRÓCIE
Jeśli jesteś w pierwszej albo drugiej klasie, to jest najlepszy moment, żeby poważnie zainteresować się Olimpiadą. Przy rozsądnej, regularnej nauce (1–2 godziny dziennie) już w następnym roku realnie możesz walczyć o finał. Wygrywa efekt skali i doświadczenie z zawodów, którego nie nadrobisz z książek, a nie „talent”.
Olimpiada nie jest dla wszystkich, ale nie z powodu, który pewnie siedzi Ci w głowie, czyli że ktoś jest „za słaby” — to bardzo mały procent przypadków. Problem wynika z dwóch rzeczy. Pierwsza i najważniejsza to regularność, którą trudno utrzymać, bo w szkole uczymy się dzień przed sprawdzianem i następnego dnia mamy efekt, a tutaj skala czasowa wydłuża się do miesięcy. Druga to jak w ogóle zabrać się do tak dużego projektu.
| 1–2 hdziennie wystarcza na start | 5 h · 5 zadańegzamin, jakiego nigdy nie pisałeś | |
| ~750 stronprzewagi, gdy zaczniesz w kwietniu | 0do stracenia przy pierwszym starcie | |
Czy jest sens startować w pierwszej czy drugiej klasie?
Dla mnie to pytanie retoryczne: koniecznie należy startować. A jeśli jesteś w pierwszej lub drugiej klasie, jesteś dokładnie w najlepszym momencie. Nie mówię o nauce non stop, tylko o 1–2 godzinach dziennie, a dopiero w okresie przedstartowym (wrzesień, październik) można to zwiększyć. I tu ujawnia się cała magia Olimpiady: ten czas rośnie każdemu naturalnie, bo zaczynasz chemię rozumieć. Przestaje być zbiorem regułek klepanych w szkole, zauważasz nawet uproszczenia z poziomu matury. Pierwsze zadanie z Olimpiady wygląda jak napisane po portugalsku, więc kiedy w końcu pęka, satysfakcja jest ogromna. Właśnie dlatego Olimpijczyków się nie musi motywować, to dzieje się samo.
To najtrudniejszy egzamin, jaki napiszesz
Musisz zdać sobie sprawę, że to pięciogodzinny egzamin z pięcioma zadaniami, czyli coś, czego nigdy w życiu nie pisałeś. Dla porównania LEK, egzamin po jednych z najtrudniejszych studiów, trwa 4 godziny, ma 200 zamkniętych pytań i oficjalną giełdę, z której duża część się powtarza, więc wypada przy tym blado. Robisz to z własnej woli, więc naturalnie będzie Ci zależało, a to znaczy stres. Sporo osób radzi sobie z nim średnio, a niektórzy na zawodach nie potrafią przypomnieć sobie najprostszych faktów, które w domu nie sprawiały problemu.
TEGO NIE KUPISZ Z KSIĄŻKI
Startując wcześnie, w kolejnym podejściu zdobywasz doświadczenie nie do nadrobienia z książek: opanowany stres, znajomość detali (jak się rejestrować, o co chodzi z Folderem Wstępnym, gdzie to wysłać, jak wygląda procedura odwołania). Na następne zawody idziesz z zupełnie innym nastawieniem i ogromną przewagą.
Nie masz absolutnie nic do stracenia
Jeśli nie wyjdzie i zdobędziesz zero punktów, nie stanie się absolutnie nic. Dużo osób nie startuje w obawie, że skompromituje siebie, szkołę i nauczyciela, bo patrzy przez pryzmat szkolnych ocen, gdzie trójka zaczyna się od 50–60%. A na Olimpiadzie zwykle 50% wystarcza, żeby przejść dalej, więc wynik rzędu 10–20% też jest w porządku i na pewno nie będziesz ostatni. A kiedy po tylu miesiącach pracy zobaczysz swoje nazwisko na liście, radość jest olbrzymia. Powiem szczerze: żaden egzamin na medycynie nie dał mi nawet ułamka tego, co ta chwila.
EFEKT SKALI W LICZBACH
- Zacznij w kwietniu, czytaj po 5 stron dziennie (to niewiele, duża czcionka, sporo obrazków) i do września masz przerobione około 750 stron.
- Obudzisz się we wrześniu? Nie masz szans nadrobić tych 750 stron przy kimś, kto zaczął wcześniej, chyba że będziesz pracował tytanicznie.
- To działa. Na liście finalistów z ostatniego roku spora część, kilkadziesiąt osób na dziewięćdziesiąt kilka, nie była z ostatniej klasy.
Kilka mitów, które Cię blokują
Decyzja o starcie ma być Twoja, a nie gościa z internetu czy rodziców pchających Cię w konkursy. Braki ze szkoły nie mają znaczenia, bo naukę do Olimpiady i tak zaczyna się od zera. Tłumaczenie „najpierw ogarnę maturę, potem Olimpiadę” jest bez sensu, bo to dwa różne światy: do Olimpiady uczysz się rozumieć, a do matury na pamięć. Startując wcześnie, unikasz też presji maturalnej z ostatniej klasy. Reszta wymówek (małe miasto, nauczyciel nie pomaga, otoczenie nie wierzy, strach przed częścią praktyczną, strach przed kompromitacją) to właśnie tylko wymówki.
Najczęstsze pytania
Czy warto startować w pierwszej lub drugiej klasie?
Tak, to najlepszy moment. Przy regularnej nauce już w następnym roku szkolnym realnie możesz walczyć o finał, bo masz dużo czasu.
Ile trzeba się uczyć na początku?
Wystarczy 1–2 godziny dziennie, regularnie. Dopiero w okresie przedstartowym (wrzesień, październik) warto to zwiększyć.
Co, jeśli napiszę bardzo słabo?
Nic się nie stanie. Zero punktów nic nie kosztuje, a 10–20% też jest w porządku, bo zwykle nie będziesz ostatni. Najważniejsze to zebrać doświadczenie na kolejny start.
Czy braki ze szkoły przeszkadzają?
Nie. Naukę do Olimpiady zaczyna się od zera, a materiał i tak przerabia się inaczej niż w szkole, bo z naciskiem na zrozumienie.
Czemu nie poczekać do ostatniej klasy?
Przez efekt skali i doświadczenie. Kto zaczyna wcześniej, ma przerobione setki stron przewagi, opanowany stres i brak presji maturalnej.
Chcesz zacząć mądrze od pierwszego dnia?
Zamiast lat metody prób i błędów, ułożony plan od podstaw. Zobacz, jak wygląda kurs do Olimpiady Chemicznej.
Poznaj kurs olimpijski

