Wywiad z Grzegorzem Procykiem

Wywiad z Grzegorzem Procykiem

IMG_7666.jpg

Serdecznie zapraszam Was do wywiadu z kolejnym, niesamowitym talentem – Grzegorzem Procykiem, który reprezentował Polskę na olimpiadzie międzynarodowej zarówno z chemii (IChO) jak i z biologii (IBO) , na obu z nich będąc najlepszym Polakiem. Z Francji i Węgier przywiózł dwa srebrne medale!

 


Pytanie 1 :

Przede wszystkim – ogromne gratulacje za Twoje tegoroczne osiągnięcia i podziękowania za taką reprezentację naszego kraju. Niedawno ukazał się wywiad z Tomkiem Ślusarczykiem, który również był na dwóch olimpiadach międzynarodowych, jednak wasze sukcesy są moim zdaniem odmienne, ponieważ te cztery olimpiady, w których startowaliście są zupełnie inne. Zacznijmy jednak od początku – opowiedz o swoich początkach z olimpiadami. Który przedmiot był pierwszy – chemia czy biologia i w której klasie zacząłeś się nimi interesować? 

Odp.  Cześć! Dziękuję bardzo za gratulacje! Moja przygoda z olimpiadami, a konkretnie z Olimpiadą Chemiczną, zaczęła się w wakacje przed 1. liceum. Pamiętam, jak pod koniec 3. klasy gimnazjum miałem do wydania pewną sumę pieniędzy do rozliczenia ze stypendium naukowego. Zestaw książek, które kupiłem, składał się z: 5 tomów McMurry’ego, 2 tomy Bielańskiego i Biologia Campbella. Jakoś w maju lub czerwcu 3. klasy gimnazjum przeczytałem około 40-50 stron I tomu “Chemii nieorganicznej” Bielańskiego, kompletnie nic z tego nie rozumiejąc (wynikało to głównie z tego, że moja matematyka była na poziomie zbyt mało zaawansowanym na chociażby pochodne, których rozumienie jest tam niezbędne). Można powiedzieć, że rzuciłem się z motyką na Słońce. W gimnazjum chemia nie była moim “przedmiotem wiodącym” (była nim matematyka), jednak w 3. klasie gimnazjum udało mi się z chemii uzyskać tytuł laureata konkursu kuratoryjnego. Wracając do lektury zakupionych książek… Zrażony zbyt wysokim poziomem Bielańskiego, postanowiłem wziąć się za lekturę Biologii Campbella. Tutaj również przeczytałem około 50 stron (nawet coś rozumiejąc!), jednak później zaprzestałem lektury. Co ciekawe, do dzisiaj nie przeczytałem tych dwóch książek w całości. Pierwsze bliższe spotkanie z Olimpiadą Chemiczną miało miejsce podczas obozu naukowego Adamed SmartUP podczas wcześniej wspomnianych wakacji przed 1. klasą liceum. Poznałem tam wiele osób, które podzieliły się ze mną swoim doświadczeniem z olimpiady, ponadto trochę mnie uczyły. Pamiętam, jak próbowali mi tłumaczyć, czym jest stała równowagi, a ja kompletnie nie mogłem zrozumieć, jak to działa. Jednak dowiedziałem się że Olimpiada Chemiczna to osiągalny cel i warto spróbować swoich sił! Potem przyszedłem do szkoły, a tam zostałem oczarowany (w całkowicie pozytywnym znaczeniu) przez koło olimpijskie z chemii prowadzone przez najlepszą nauczycielkę w całej mojej przygodzie edukacyjnej – Panią Małgorzatę Augustynowicz-Kłyszewską. Zatem zdecydowanie początek był z chemią – w szkole też byłem kojarzony raczej ze społecznością chemiczną. W pierwszej klasie liceum udało mi się zakwalifikować do II etapu, jednak zabrakło mi kilku punktów, żeby dostać się do finału. Przygodę z biologią zacząłem w drugiej liceum – było to raczej podejście orientacyjne, chciałem się dowiedzieć, jak to wszystko działa.

Pytanie 2 :

Zdradź proszę czytelnikom, jak wyglądała Twoja nauka do OlChemu. Z jakich książek się uczyłeś? 

Odp.   Zacząłem od porządnego przerobienia podstawy programowej – podręczników “To jest chemia” Nowej Ery. Pierwszą część zrobiłem bardzo dokładnie jakoś do listopada 1. klasy liceum, a drugą część zrobiłem już nieco mniej dokładnie podczas przygotować do I etapu 63. OlChemu. Udało mi się zakwalifikować do II etapu, zatem postanowiłem zrobić coś więcej – przystąpiłem do przerabiania McMurry’ego. Nie zdążyłem zrobić wszystkiego do II etapu, wielu rzeczy też nie rozumiałem (myślę, że McMurry’ego trzeba przeczytać tak z 3-4 razy, żeby naprawdę to dobrze zrozumieć i zapamiętać, a przynajmniej najważniejsze rozdziały). Po tym, jak nie udało mi się zakwalifikować do finału, na trochę sobie odpuściłem, a potem znowu wróciłem do McMurry’ego. Ponadto zacząłem robić zadania z ubiegłych edycji olimpiady. W wakacje między 1. a 2. klasą zabrałem się za rozwiązywanie wszystkich zadanek z McMurry’ego i myślę, że to pomogło mi dobrze zrozumieć ten materiał. Niezwykle ważnym aspektem moich przygotować było uczęszczanie na koło olimpijskie i zajęcia laboratoryjne – prowadzone na bardzo wysokim poziomie przez wcześniej wspomnianą nauczycielkę. To bardzo dużo daje, jeżeli wcześniej ma się dużo styczności z analizą i trenuje się ją w praktyce, a nie tylko czyta książki na ten temat. Jednak zdaję sobie sprawę, że niestety w większości szkół nie ma takich możliwości.

Pytanie 3 :

Ile średnio czasu w tygodniu poświęcałeś na naukę do Olchemu? Czy była to nauka regularna czy raczej wystarczyło Ci mocniej się zebrać bliżej zawodów? 

Odp.   Myślę, że przygotowanie do Olchemu to był raczej długotrwały proces niż jakieś konkretne przygotowanie. Oczywiście bardzo ważne było rozwiązywanie zadań, powtarzanie materiału i uczenie się nowych rzeczy. W moim przypadku jest jednak tak, że pewne rzeczy rozumiem dopiero po czasie – tak było z równowagami chemicznymi. W pierwszej klasie byłem w stanie rozwiązać zadania z tego zakresu, ale po prostu tego nie czułem. Są zagadnienia, które długo we mnie dojrzewają, zanim je tak porządnie zrozumiem. Jeżeli chodzi o naukę, to regularnym ćwiczeniem było na pewno cotygodniowe koło olimpijskie. Odbywało się najczęściej w środy i trwało 3 godziny. Jeżeli chodzi o naukę własną, to oczywiście największa mobilizacja była tuż przed zawodami. Przez jakiś tydzień przed zawodami uczyłem się od rana do wieczora w bibliotece. A poza tymi okresami z nauką bywało różnie – czasem się chciało bardziej, czasem mniej. Myślę, że w trakcie roku szkolnego poświęcałem około 1-2 godzin dziennie na naukę do Olchemu. W 3. klasie liceum uczyłem się już znacznie mniej – mimo wszystko wtedy podchodziłem już do tego bardziej na luzie.

Pytanie 4 :

Wiem, że chodzisz do jednego z najlepszych liceów w Polsce. Ja akurat studiowałem w Bydgoszczy i miałem kontakt z tamtejszymi uczniami i każdy tą toruńską szkołę znał i wypowiadał się o niej z ogromnym szacunkiem. Opowiedz trochę jak to jest chodzić do tak dobrej szkoły, zorientowanej (a przynajmniej tak mi się wydaje, patrząc ,,z zewnątrz”) na uczestnictwo w olimpiadach? Czy nauczyciele z innych przedmiotów dawali Ci więcej luzu, abyś miał czas poświęcić się zupełnie chemii i biologii? 

Odp.   Jak każda szkoła, GiLA (a teraz w zasadzie ULO) ma swoje plusy, jak i minusy. Jest wiele osób, które w tej szkole by się po prostu nie odnalazły, ale ja osobiście tę szkołę bardzo polubiłem i już bardzo za nią tęsknię. Jednym z największych atutów tej szkoły są ludzie – większość to osoby bardzo ambitne i przy tym niezwykle inteligentne. Wzajemne wsparcie w internacie bardzo dużo pomaga również w kontekście przygotowań do olimpiad – jak masz jakiś problem, to zawsze możesz się udać do kogoś, kto Ci pomoże go rozwiązać. Oprócz tego jest wielu bardzo dobrych nauczycieli, którzy nie tylko dzielą się swoją wiedzą, ale również są wsparciem. Jeżeli chodzi o „dawanie luzu”, to uważam, że tak, ta szkoła stwarza przestrzeń do rozwijania swoich konkretnych pasji. Jeżeli jesteś olimpijczykiem – przysługuje Ci maksymalnie 5 dyrektorskich dni wolnych przed każdym etapem olimpiady (od etapu okręgowego). Wtedy dostajesz nieobecność szkolną, która do frekwencji liczy się tak, jakbyś był obecny. Możesz wówczas iść do biblioteki UMK albo uczyć się w swoim pokoju w internacie. W ciągu jednego roku szkolnego można wziąć maksymalnie 15 dni dyrektorskich (w szczególnych przypadkach więcej).

Pytanie 5 :

Podejrzewam, że w Twoich przygotowaniach pomagali również nauczyciele, a i na pewno udział w Waszym sławnym kółku olimpijskim. Opowiedz jak wyglądały te zajęcia? 

Odp.  Moja nauczycielka z chemii wprowadziła mnie w „chemiczny świat”. Uczęszczanie na koło olimpijskie z chemii to był bardzo ważny krok w przygotowaniu do olimpiady. Odbywa się ono co tydzień w środy i trwa około 3 godzin. Do czasu pisania I etapu na kółko mogą przychodzić wszyscy zainteresowani, a jest ich zazwyczaj bardzo dużo (często nie mieściliśmy się w sali lekcyjnej). Po I etapie olimpiady na kółko teoretyczne w dalszym ciągu mogą chodzić wszyscy. Natomiast dochodzi wówczas drugie kółko – z analizy chemicznej. Również trwa ono około 3 godzin, jednak uczęszczać mogą na nie osoby, które zakwalifikowały się do II etapu (a również jest ich sporo). Wynika to z tego, że dla 30 osób nie starczyłoby miejsca w laboratorium i odczynników.

Pytanie 6 :

Czy mieliście też zajęcia laboratoryjne? U mnie w szkole teoretycznie laboratorium też było, ale wyposażone tak, że nie dało się ułożyć nawet jednej pełnej edycji z poprzednich lat aby poćwiczyć prawdziwe olimpijskie zadanie. Jak to u Was wyglądało? 

Odp.  Laboratorium w naszej szkole jest bardzo dobrze wyposażone. Pani Augustynowicz prowadzi olimpijskie koło z analizy, podczas którego ćwiczymy wykrywanie jonów – kationów i anionów w różnych mieszaninach. Dodatkowo ćwiczymy również wykrywanie związków organicznych. Pani przygotowuje zadania bardzo podobne do zadań olimpijskich, co umożliwia nam wprawianie się w tym zakresie. Osoby, które zakwalifikowały się do III etapu, na kolejnych zajęciach z analizy, ćwiczą analizę ilościową – miareczkowanie w różnych wariantach (od alkacymetrii przez kompleksometrią aż po redoksometrię). Dla pierwszoklasistów prowadzone są niezależnie zajęcia laboratoryjne, jednak tam nie wykonuje się zadań olimpijskich.

Pytanie 7 :

Czy Twoim zdaniem takie liceum bardzo pomaga w uzyskaniu tytułu finalisty bądź laureata? Załóżmy sytuację, w której uczeń jest kilkadziesiąt kilometrów od takiego dobrego liceum i dostanie się tam wiązałoby się z przeprowadzką i wiadomo dodatkowymi kosztami utrzymania. Co doradziłbyś takiej osobie? Czy warto aż tak się poświęcać czy przy odpowiedniej motywacji i włożonej ciężkiej pracy da się braki kadrowe i laboratoryjne skompensować i uczyć się do olimpiady samemu?

Odp.   Moim zdaniem takie liceum bardzo pomaga w uzyskaniu tytułu finalisty lub laureata z chemii. Wynika to w dużej mierze z omówionych wcześniej zajęć dodatkowych, jak i wzajemnej mobilizacji do nauki (wiadomo, że w grupie zawsze łatwiej). Z biologii również mieliśmy różne dodatkowe zajęcia organizowane przez naszą nauczycielkę, co pozwoliło nam zdobyć wiele cennych doświadczeń, które są potrzebne na Olimpiadzie Biologicznej, a nie wszyscy uczestnicy tego doświadczają. Jest to chociażby korzystanie z pipet automatycznych. Jeżeli chodzi o inne przedmioty, to trudno mi się w tej kwestii wypowiadać, jednak na pewno nie mają takiego zaplecza jak biologia, a szczególnie chemia. Dlatego jeżeli ktoś się dostał do takiego liceum – to jak najbardziej zachęcam. Sam mieszkam 160 km od Torunia, więc również mieszkałem w internacie, jednak jest to bardzo dobry internat, myślę, że jeden z najlepszych w Polsce. Warunki są bardzo komfortowe – olimpijczycy dostają nawet nieco lepsze pokoje, przystosowane do nauki. W 3. klasie liceum miałem jednoosobowy pokój z własną łazienką (takich pokoi nie ma co prawda dużo w internacie, ale chciałbym pokazać mniej więcej standardy). Przy tym opłaty są naprawdę symboliczne, bo za internat i całodniowe wyżywienie płaci się miesięcznie około 300 zł.

Pytanie 8 :

Jakie są Twoim zdaniem najważniejsze książki do przerobienia, aby przygotować się od ,,zera do finalisty”? Czy warto przerobić wszystkie zadania z poprzednich lat?

Odp.  Bardzo ważny jest McMurry oraz przerabianie zadań z poprzednich lat. Poza tym trzeba mieć dobrze opanowaną podstawę programową. Można również czytać inne książki, takie jak Bielański czy Clayden. Osobiście czytałem z nich tylko wybrane rozdziały, a całych książek nigdy nie przeczytałem. 

Pytanie 9 :

Stresujesz się na zawodach? Nie mówię tutaj o I etapie, bo to w Twoim wykonaniu jest formalność, ale na przykład o II etapie? Każdemu może się powinąć noga – sam znam przypadki finalistów, którzy rok później nie przechodzili drugiego etapu. 

Odp.  Oczywiście jakiś stres zawsze mi towarzyszy, jednak muszę przyznać, że w 90% przypadków jest to stres mobilizujący, który pozwala mi robić dużo więcej niż byłbym w stanie robić normalnie. Dzięki temu stresowi czasami zdarza się, że pewne zagadnienia zaczynam rozumieć właśnie w trakcie zawodów, kiedy to nadchodzi „olśnienie”. Jednak zawsze raczej staram się myśleć o tym, żeby uzyskać jak najlepszy wynik, a nie o tym, czy się dostanę. Myślę zadaniowo, a nie skutkowo – mam zadanie i muszę je jak najlepiej wykonać.

Pytanie 10 :

Opowiedz o tegorocznym finale. Jak się do niego przygotowywałeś – tutaj już bardziej kładłeś nacisk na teorię czy laboratorium? 

Odp.  W tegorocznej edycji nie przygotowywałem się bardzo dużo. Jeżeli chodzi o sam finał – to oczywiście przerobiłem kilka razy zadania wstępne, a następnie zająłem się zdobywaniem wiedzy z tematów sugerowanych przez folder. Takie porządne przygotowania zacząłem koło 2 tygodni przed finałem – przerobiłem zadania z poprzednich edycji z chemii organicznej oraz uczyłem się wcześniej wspomnianych zagadnień. Na Olchemie bardzo ważne jest, aby niekoniecznie być dobrym ze wszystkiego, a raczej stać się mistrzem w kilku konkretnych, wskazanych przed folder dziedzinach.

Pytanie 11 :

Otwierając arkusz finałowy i pobieżnie przeglądając zadania wiedziałeś od razu, że jest dobrze i zadania Ci przypasowały? Że istnieje realna szansa na IChO? 

Odp.  Dostanie się na IChO wymaga nie tylko umiejętności, ale również szczęścia, dobrej dyspozycji w danym dniu. W drugiej klasie liceum byłem zawodnikiem rezerwowym na IChO i uczestniczyłem w 2-tygodniowym kursie przygotowawczym. Dlatego w 3. klasie czułem na sobie trochę presję. Olchem posiada swój algorytm wyboru zawodników na IChO, dlatego starałem się napisać dobrze zarówno II, jak i III etap. Jak zobaczyłem arkusz finałowy, to wiedziałem, że jestem w stanie napisać go dobrze, ale nie wiedziałem jak są w stanie napisać go inni, a to jest w tym momencie kluczowe. Ponadto trudno było mi ocenić, jak poszły mi laboratoria, bo liczy się dokładność, której nie byłem w stanie ocenić bez znajomości poprawnych wyników. Dlatego nie pozostawało mi nic innego, jak niecierpliwe czekanie na wyniki.

Pytanie 12 :

Opowiedz jakie to uczucie, zobaczyć swoje nazwisko na liście zawodników, która jedzie na IChO?

Odp.  Najpierw ukazują się wyniki finału – można wówczas samemu przeliczyć sobie punkty swoje i innych zawodników zgodnie z algorytmem, co pozwala oszacować, jak się wypada w takiej sytuacji. Przed odwołaniami byłem 3. na liście, jednak różnice w pierwszej piątce były niewielkie. Wszyscy piszą wtedy odwołania i starają się o dodatkowe punkty. Dlatego to był trudny okres – czekanie na wyniki odwołań i lista zawodników zakwalifikowanych na IChO, ponieważ jesteś z jednej strony tak blisko, a z drugiej strony ciągle nie wiesz, czy jedziesz. Kiedy zobaczyłem swoje nazwisko na liście zawodników, która jedzie na IChO, to bardzo się ucieszyłem, jednak ten długi okres oczekiwania sprawił, że te emocje nie były zbyt intensywne i raczej nie trwały długo. Trzeba zawsze pamiętać, że są dużo ważniejsze rzeczy w życiu, ale oczywiście jest to coś, co sprawia radość. 

Pytanie 13 :

Jak jesteś w stanie pogodzić naukę do chemii i biologii? Przedmiotów, które na pierwszy rzut oka są zupełnie inne do nauki. W chemii jest całkiem sporo matematyki, zdecydowana większość rzeczy jest logiczna i nie ma wielu rzeczy, których trzeba się uczyć ,,na pamięć” podczas gdy nauka biologii to raczej nauka faktów. 

Odp.   Raczej nie lubię uczyć się na pamięć i wolę sobie wszystko logicznie układać w całość. Dlatego też zacząłem swoją naukową przygodę od chemii. Start w Olimpiadzie Biologicznej był motywowany jedynie zwolnieniem się z matury, której tak bardzo nie chciało mi się pisać (ale mimo wszystko chciałem mieć ją na świadectwie maturalnym). Jednak Olimpiada Biologiczna, wymaga właśnie dużo logicznego myślenia. Oczywiście trzeba mieć wiedzę, ale najważniejsze (w nowej formule olimpiady) jest to, aby myśleć naukowo. Ważne jest poprawna analiza badań naukowych, wyciąganie poprawnych wniosków. Dodatkowo na finale sam test teoretyczny stanowi jedynie 20% wszystkich punktów. 60% to pracownie praktyczne, a 20% to praca badawcza. Myślę, że fakt startowania we wcześniejszych latach w Olimpiadzie Chemicznej bardzo ułatwił udział w Olimpiadzie Biologicznej, szczególnie na pracowni biochemicznej. Świadczy o tym również to, że mój kolega z klasy, który w tym roku jechał na Międzynarodową Olimpiadę Biologiczną, rok temu był laureatem Olimpiady Chemicznej.

Pytanie 14 :

Który przedmiot jest tym Twoim ulubionym? Którego nauka przychodzi Ci łatwiej? 

Odp.  Jeżeli chodzi o teorię to wolę bardziej chemię i nauka jej przychodzi mi znacznie łatwiej. Wszystko jest raczej do zrozumienia niż do zapamiętania. Bardzo dużą przyjemność sprawia mi rozwiązywanie zadań olimpijskich z chemii! Jednak muszę przyznać, że jeżeli chodzi o praktykę, to biologia wydaje się ciekawsza. Przygotowując się do finału OB, a także uczestnicząc w szkoleniu do IBO, miałem możliwość wykonania sekcji wielu różnych organizmów, takich jak: dżdżownica, ślimak, karaczan, ryba, a nawet ptak. Jest to niezwykle zdumiewające, jak w takim małym organizmie jak gąsienica motyla wszystko jest uporządkowane. Binokular (mikroskop stereoskopowy) pozwala przenieść się w zupełnie inny, jakby bajkowy świat. To wszystko żyje! W chemii niestety brakuje trochę tego życia w części praktycznej.

Pytanie 15 :

Czy wiedza z jednego olimpiady potrafi się przydać na drugiej? Czy jednak lepszym połączeniem mogłaby być chemia i fizyka? 

Odp.   To wszystko zależy, co na czym ma się przydać. Wiedza zdobyta podczas przygotowań do Olimpiady Chemicznej bardzo przydaje się podczas Olimpiady Biologicznej, szczególnie na finale, gdzie jedną z 4 pracowni jest pracownia biochemiczna (tutaj chemicy mają na starcie dużą przewagę). Ponadto wiedza chemiczna przydaje się w wielu zadaniach podczas testów teoretycznych. W drugą stronę działa to już trochę słabiej, wiedza z biologii nie przydaje się aż tak bardzo podczas olimpiady z chemii, jednak nic nie ujmuje, a daje zawsze szersze spojrzenie na różne tematy. Jeżeli chodzi o połączenie chemii i fizyki, to myślę, że w tym przypadku jest odwrotnie – fizyka przydaje się na chemii, ale chemia na fizyce niekoniecznie.

Pytanie 16 :

Co poradziłbyś osobie, która nie może zdecydować pomiędzy udziałem w olimpiadzie chemicznej i biologicznej? Którą wybrać? 

Odp.  To wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji i preferencji. Olimpiady te mają różne formuły, sprawdzają inne umiejętności. Jeżeli ktoś ma w planach startować w następnych latach w innej olimpiadzie, to radziłbym zacząć od olimpiady chemicznej, a następnie spróbować swoich sił w biologicznej. Jeżeli ktoś musi się zdecydować tylko na jedną olimpiadę, to chyba poradziłbym wybrać olimpiadę chemiczną, chociażby ze względu na to, że łatwiej jest uzyskać tytuł finalisty.

Pytanie 17 :

Która olimpiada jest łatwiejsza? Czy część praktyczna jest trudniejsza na OlChemie czy na olimpiadzie biologicznej (odpowiednio na drugim i trzecim etapie)? 

Odp.  Na drugim etapie olimpiady biologicznej nie ma części praktycznej – jest tylko część teoretyczna. Jeżeli chodzi o porównanie trudności tych dwóch olimpiad, to myślę, że trudniejsza jest olimpiada chemiczna, ponieważ wymaga opanowania większej ilości materiału. Część praktyczna trudniejsza jest na Olimpiadzie Biologicznej ze względu na presję czasu – każda z 4 pracowni trwa 90 minut, a zadań do wykonania jest sporo. Na Olimpiadzie Chemicznej laboratorium trwa 5 godzin, więc jest dużo czasu na spokojne zaplanowanie pracy i wykonanie zadań.

Pytanie 18 :

Jaka jest rola folderu wstępnego na Olimpiadzie Chemicznej? Jaką wagę do niego przykładasz? 

Odp.   Moim zdaniem folder wstępny jest bardzo ważny na Olimpiadzie Chemicznej, ponieważ sygnalizuje tematykę, która jest szczególnie ważna w danej edycji olimpiady. Chemia to nauka, a zatem nie stoi w miejscu, podobnie jest z Olimpiadą Chemiczną – zadania poruszają coraz to nowsze problemy. Przykładam bardzo dużą wagę do folderu wstępnego, ponieważ wskazuje on drogę nauki do olimpiady.

Pytanie 19 :

Czy uważasz, że folder wstępny na OlChemie powinien funkcjonować podobnie do tego jak to jest na Olimpiadzie Fizycznej? 

Odp.  Z tego co mi wiadomo, to na Olimpiadzie Fizycznej folder wstępny to tak jakby I etap. Wykonanie zadań teoretycznych i praktycznych kwalifikuje do II etapu. Wydaje mi się, że później folder nie odgrywa już większej roli. Według mnie folder wstępny na OlChemie powinien funkcjonować tak jak dotychczas – w formie 0 etapu, a nie I etapu. To zwiększa prawdopodobieństwa dostania się do II etapu osób, które dobrze umieją chemię, a nie ludzi, którzym pomogli koledzy czy koleżanki.

Pytanie 20 :

Czy zmieniłbyś coś w strukturze OlChemu? Co sądzisz o zmianie, która dokonała się na przełomie 59 i 60 edycji w części laboratoryjnej (czyli zmniejszenie czasu z 5 do 4 godzin oraz ilości punktów z 50 do 30)? 

Odp.  Tutaj mnie trochę zaskoczyłeś… Muszę przyznać, że nawet nie pamiętałem, że część laboratoryjna na II etapie trwa 4 godziny, wydawało mi się, że 5… Jeżeli chodzi o punktację, to uważam, że na II etapie 30 punktów za część laboratoryjną jest wystarczające. Tak, jak wcześniej wspominałem, są duże dysproporcje pomiędzy różnymi szkołami, jeżeli chodzi chociażby o wyposażenie laboratorium. Gdyby było do zdobycia 50 punktów, to te różnice jeszcze bardziej by wychodziły, a tak to każdy kto poświęci dużo czasu na naukę ma szanse dostać się do finału. W samej strukturze OlChemu raczej nic bym nie zmieniał.

Pytanie 21 :

Jak wygląda cała procedura przygotowania polskiej kadry do IChO? Z czego są zajęcia, ile trwają, jaka jest atmosfera? Chcemy wiedzieć wszystko!

Odp.  Przygotowanie do IChO trwa dwa tygodnie. Bierze w nim udział reprezentacja oraz zawodnik rezerwowy. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku na Uniwersytecie Warszawskim oraz na Politechnice Warszawskiej i trwają mniej więcej od 8 rano do 19 wieczorem. To naprawdę sporo czasu, jest to bardzo męczące. Od 13 do 14 jest przerwa na obiad. Zajęcia odbywają się w blokach po 5 godzin – rano i wieczorem. Atmosfera jest bardzo przyjazna! Wykładowcy są naprawdę bardzo sympatyczni, cierpliwi i chętni do wspólnych dyskusji. Zajęcia są zarówno praktyczne, jak i teoretyczne. Jeżeli chodzi o laboratorium, to ćwiczymy chemię nieorganiczną – miareczkowania, spektrofotometria, itd., a także syntezę organiczną – jest to element, którego nie ma w naszej krajowej olimpiadzie, a jest na IChO. Jeżeli chodzi o teorie, to przerabiamy zagadnienia wskazywane w folderze przygotowawczym do IChO (coś na kształt takiego rozbudowanego folderu wstępnego).

Pytanie 22 :

I chyba najważniejsze, najciekawsze pytanie. Jak wygląda IChO? Od samego początku, każdy dzień. Jak przebiegają zawody? 

Odp.  IChO, prawdopodobnie jak każda olimpiada międzynarodowa, to możliwość poznania ludzi z całego świata, obcowania z innymi kulturami. Ludzie z około 80 krajów zbierają się w jednym miejscu! Same zawody na IChO to tylko dwa dni – jeden na część teoretyczną, a drugi na część praktyczną. Reszta czasu poświęcona jest na zwiedzania miejsca, w którym odbywa się olimpiada oraz na wspólną integrację. Na stronie IChO dostępny jest plan, co robiliśmy każdego dnia. Byliśmy m. in. w Pałacu wersalskim czy Luwrze. Pomimo tego, że każdy trochę przejmuje się tym, jak mu poszło, to jednak najważniejsza jest wspólna, dobra zabawa. 

Pytanie 23 :

Jakie to uczucie zostać srebrnym medalistą na IChO, a więc być w ścisłej czołówce najlepszych młodych chemików na świecie? 

Odp.  Jest to na pewno bardzo budujące. Jednak „olimpijskie podboje” zostawiam w rozdziale liceum, bo tutaj należy je umiejscowić. Teraz przede mną nowy rozdział – studia, gdzie wszystko trzeba budować od nowa. Oczywiście świadomość swoich sukcesów pozostaje, jednak teraz przychodzi czas na coś nowego.

Pytanie 24 :

Która struktura zadań pasuje Ci bardziej – OlChem czy IChO? 

Odp.  Bardziej pasuje mi struktura zadań na OlChemie. Zadania na IChO wcale nie są jakieś trudniejsze od tych z naszej krajowej olimpiady. Jednak jest tam zdecydowanie mniej czasu na ich rozwiązanie (na około 9 zadań przeznaczone jest 5 godzin). To sprawia, że ważniejsze jest, jak szybko jesteś w stanie rozwiązać zadanie, a nie, czy jesteś w stanie poradzić sobie z trudnym problemem. Moim zdaniem na olimpiadzie powinno być sprawdzane w większej mierze to drugie. Tak jest na Olchemie – czasu jest wystarczająca ilość, by zdążyć rozwiązać zadania, a przy tym ich trudność jest różnicująca.

Pytanie 25 :

Czy na IChO był czas na poznanie innych ludzi? Jak wrażenia? 

Odp.  Tak! Było bardzo dużo czasu na poznanie innych ludzi. Tak jak już wspominałem jest to jeden z najważniejszych elementów olimpiad międzynarodowych. To niezwykłe wydarzenie gromadzi ludzi z całego świata – ludzi różnych narodowości, o różnych tradycjach, obyczajach, językach. Masz możliwość dowiedzieć się jak wygląda życie na Filipinach czy w Chinach. Na IChO szczególnie dużo czasu spędzałem z reprezentantami Wielkiej Brytanii, jako że były to niezwykle sympatyczne osoby.

Pytanie 26 :

Co jest trudniejsze na IChO – laboratorium czy teoria? Które zadanie było najtrudniejsze?

Odp.  Dla mnie trudniejsza była teoria ze względu na to, że nie udało wyrobić mi się ze wszystkim w czasie. Jeżeli chodzi o laboratorium, to zdołałem wykonać prawie wszystko, natomiast w teorii sporo nie zdążyłem zrobić. Sama trudność zadań jest podobna, natomiast różnicujący te dwie części, w moim uznaniu, jest czas.

Pytanie 27 :

Jak bardzo zadania na samym konkursie pokrywają się z folderem wstępnym jeżeli chodzi o IChO? 

Odp.  Zadania są zbliżone tematyką do tych z folderu wstępnego. Jednak zawsze jest „coś nowego”, coś co wymaga pomysłu na wykonanie zadania. Folder wstępny pozwala zdobyć narzędzia, które są niezbędne do rozwiązywania problemów na IChO. 

Pytanie 28 :

Co jest dla Ciebie cenniejszym osiągnięciem : srebrny medal na IBO czy na IChO? 

Odp.  Oba te osiągnięcia są dla mnie cenne, jednak wydaje mi się, że cenniejszy jest dla mnie medal zdobyty na IChO, ponieważ jest on zwieńczeniem mojej 3-letniej pracy. Dostanie się na IChO było moim celem, natomiast na IBO – nie, byłem naprawdę bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że jadę na IBO, ja chciałem po prostu zwolnić się z matury. 

Pytanie 29 :

Jaki największy błąd popełniłeś na OlChemie? A z którego zadania (czy może podpunktu) jesteś najbardziej dumny, że udało się je poprawnie rozwiązać?

Odp.  Nie wiem czy mogę nazwać to największym błędem, bo już za dobrze nie pamiętam, poprzednich edycji, a nawet wcześniejszych etapów tegorocznej edycji, ale mogę sobie przypomnieć, że bardzo żałowałem głupiego błędu na finale w tym roku. W zadaniu z kinetyki po wyprowadzeniu pewnych wzorów, trzeba było obliczyć wartości dla pewnych argumentów. Wyprowadziłem wzory poprawnie, jednak nie zauważyłem tego, że trzeba coś policzyć (polegało to już tylko i wyłącznie nie wklepaniu liczb w kalkulator), a straciłem na tym kilka marek. Mogłoby się wydawać, że to niewiele, jednak różnice w klasyfikacji na IChO były bardzo niewielkie. Jeżeli chodzi o poprawne rozwiązanie zadań, to myślę, że większość zadań z chemii organicznej jest tak skonstruowana, że jeżeli uda się je rozwiązać, to czuje się swego rodzaju dumę. Są to zadania na pomyślenie i pokombinowanie, zatem dojście do poprawnego rozwiązania zawsze sprawia satysfakcję.

Pytanie 30 :

Jakie było Twoim zdaniem najtrudniejsze zadanie na tegorocznej edycji? (Możesz też opowiedzieć jeśli pamiętasz jakie było najtrudniejsze zadanie ze wszystkich edycji). 

Odp.  Trochę już mi pouciekały z głowy te zadania, ale z tego co pamiętam, to w tegorocznej edycji bardzo trudne było zadanie 2 na II etapie, a także zadanie 4 na III etapie. Trudno jest porównywać wszystkie edycje olimpiady, ponieważ trzeba mieć na uwadze, że co roku jest inny folder wstępny i z innych zagadnień uczniowie przygotowują się do olimpiady. Pamiętam, że rok temu bardzo trudne było zadanie 3 na III etapie, zdobyłem za nie bardzo mało punktów. 

Pytanie 31 :

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z całej olimpiadowej przygody? 

Odp.  Z całej olimpiadowej przygody bardzo dobrze będę wspominał przede wszystkim ludzi. Wszystkich tych, z którymi wspólnie się uczyłem, spędzałem czas, rozwijałem pasje, wytrącałem osady ;). Bardzo cennym doświadczeniem było również prowadzenie zajęć na kole olimpijskim. Trudno nie wspomnieć o samym IChO, ponieważ wspomnienia z takiej przygody pozostają do końca życia.

Pytanie 32 :

Jakie masz teraz plany, jaka uczelnia, jaki kraj? 

Odp.  Od października będę studiował medycynę na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Bardzo bym chciał rozwijać się również naukowo, ale zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.

Pytanie 33 :

Jakie są u Ciebie największe korzyści płynące z udziału w olimpiadach? 

Odp.  Przede wszystkim udział w olimpiadach zapewnia samorozwój. Rozwija umiejętność logicznego myślenia, która jest bardzo ważna. Oczywiście poszerza horyzonty i szersze spojrzenie na różne zagadnienia. Myślę, że udział w olimpiadach ułatwi mi przyswajanie niektórych rzeczy na studiach, takich jak biochemia. Ponadto dzięki sukcesom w olimpiadach można ubiegać się o różne stypendia naukowe.

Pytanie 34 :

Czy masz jakieś hobby poza olimpiadami? Jest na nie czas? 

Odp.  Tak, jest na nie czas! W tym roku szkolnym miałem dużo wolnego czasu, co może wydawać się paradoksalne. Jednym z moich hobby jest muzyka. Bardzo lubię spędzać czas, grając na gitarze i śpiewając wspólnie z moją dziewczyną. Oprócz muzyki lubię także sport, jednak ostatnio trochę mniej się nim zajmowałem. Mam nadzieję, że na studiach uda mi się zmobilizować do regularnego biegania. 

Pytanie 35 :

Masz jakieś rady dla świeżo zainteresowanych OlChemem? Może jak się uczyć, z czego? Jak Ci się podoba tegoroczny folder wstępny? Co typujesz na tegoroczny I etap? 

Odp.  Rada numer 1. – przeczytaj odpowiedzi na wszystkie poprzednie pytania :D. Rada numer 2. – naucz się porządnie podstawy programowej, zajmij się McMurrym oraz rozwiązywaniem zadań. Rada numer 3. – skup się na folderze wstępnym. Tegoroczny folder wstępny jest nietuzinkowy chociażby ze względu na długość – jest wyjątkowo krótki. Ponadto nowym aspektem jest to, że wymagana jest znajomość mechanizmów reakcji, co wcześniej nie było konieczne. Dodatkowo pojawiają się aktywności. Zapowiada się naprawdę ciekawie! A typowanie zostawię na inny raz!

Bardzo dziękuję za wywiad.


Jeśli macie jakieś własne pytania do Grzegorza, to zostawcie je w komentarzach!

Leave a Reply