Z jakich książek ja się uczyłem? – II klasa

Z jakich książek ja się uczyłem? – II klasa

Poniżej przedstawiam opis, jak się uczyłem do Olimpiady. Były to edycje 58 oraz 59. Dlaczego edycje są ważne – a to dlatego, że teraz jest większy nacisk położony na folder wstępny, tzn. zadania zdecydowanie bardziej ,,wchodzą” na I oraz II etapie. Czyli istnieje silniejsza korelacja między zadaniami z folderu wstępnego a zadaniami na zawodach.

Najpierw opiszę jak ja się uczyłem (kompletnie nieświadomy jak powinienem to robić, wszystko robiłem sam, stąd może to wyglądać komicznie). W pierwszym wpisie opiszę 58. edycję, w następnym 59. edycję i zobaczycie jaka nastąpiła zmiana.

Pierwszy rok przygotowywań – klasa 1. liceum, start w końcówce grudnia/początku stycznia :

  • chemia nieorganiczna – Bielański. Zacząłem się uczyć tej książki od pierwszej strony, co jak wiecie z poprzednich wpisów jest okropnym błędem. Po jakimś czasie popatrzyłem na zadania z poprzednich edycji i zobaczyłem, że uczę się niepotrzebnych rzeczy. W efekcie nie umiałem żadnych reakcji ani dobrze liczyć tych zadań. Na tym etapie wydawało mi się, że to jest dział, którego należy nauczyć się na pamięć, a najważniejsze to, żeby wkuć na pamięć tyle ile się da o pierwiastkach. Łącznie (do końca 3. klasy) przeczytałem informacje o wszystkich pierwiastkach trzy razy i zrobiłem niezbyt dobre notatki. Oprócz tego przeczytałem raz orbitale, elektrochemię, równowagę i kompleksy.
  • chemia fizyczna : Krótkie wykłady z chemii fizycznej (Whittaker), potem 3 tomy chemii fizycznej (Pigoń, Ruziewicz), potem Podstawy chemii fizycznej (Atkins) – W fizycznej błądziłem bardzo długo. Krótkie wykłady mogłem wyrzucić do kosza, kompletna beznadzieja w kontekście Olimpiady. Pigoń to absolutna masakra, fatalna notacja z tymi dziwnymi literkami, ale przede wszystkim mocno zaawansowana matematyka jak dla licealisty. Wymagana do niego bardzo dobra znajomość całek i pochodnych, więc kolejny zmarnowany zakup. Dopiero na koniec dobra książka i złoty standard w chemii fizycznej – Atkins. Przerobiłem z niego pierwszy rozdział, termochemię (rozdziały 2 i 3), równowagę chemiczną, elektrochemię oraz kinetykę (to wszystko na 1 etap).
  • chemia organiczna – Murry (tomy 1-5) plus komplementarny zbiór zadań : to robiłem całe wakacje. Pominąłem : spektroskopię, etery i epoksydy, dieny, chemię enoli oraz polimery i te reakcje biochemiczne (cykle Krebsa, ATP, DNA ). Nie uczyłem się mechanizmów, a reakcje ,,kułem” na pamieć.
  • chemia analityczna – Galus. To akurat jest super książka jeśli chodzi o zbiór zadań, natomiast tłumaczenie jest takie sobie. Analitycznej uczyłem się bardziej na wzorach niż na rozumieniu, co przełożyło się na najgorszy wynik na I etapie przy moim pierwszym podejściu.

Analiza przygotowania do I etapu (58. edycja, pierwsze podejście) :

  • zadanie 1 – analityczna. Zadanie było raczej łatwe, bo pierwsze 10 pkt to kwas siarkowy, który został zasygnalizowany (inaczej to temat bardzo trudny jak na I etap). Natomiast kolejne 10 pkt, których nie było zupełnie w folderze wstępnym to była rozpuszczalność i ona mi poszła lepiej. Ucząc się wzorów zamiast je rozumieć, nie wiedziałem, którego użyć, w efekcie za część z H_{2}SO_{4} dostałem chyba 0,25pkt, natomiast za rozpuszczalność 5,5 pkt. Czyli kuriozalna sytuacja bo rzecz znana z folderu wstępnego (FW dla skrótu) zrobiłem na blisko 0%, a rzecz zupełnie z zaskoczenia poszła całkiem w porządku. Ale też jak widzicie po przerobionym przeze mnie materiale trochę była inna mentalność, bo FW znaczył dla mnie raczej niewiele tak naprawdę i szykowałem się kompleksowo – na olimpiadę chemiczną ogólnie, a nie na FW.
  • zadanie 2 – nieorganiczna. Tu standardowo pierwiastek z FW nic nie daje, ale miałem pierwiastki z Bielańskiego przeczytane raz, z kiepskimi niestety notatkami. Przyszykowałem się jednak w miarę na każdy pierwiastek. Była cyna, poradziłem sobie całkiem znośnie, ale obliczeniowo zawiodłem. Wtedy jeszcze nie znałem średnio- czy zaawansowanych technik obliczeniowych jakie można znaleźć chociażby w Jak ośmieszyć zadanie olimpijskie – czyli obliczenia w akcji czy Podstawowe obliczenia w chemii nieorganicznej – cz. 2 . Uzyskałem 9,25 pkt, także byłem nawet zadowolony, chociaż trudniejsze związki jakie pojawiały się w późniejszej części zadania były za trudne na tamten moment. Stwierdziłem, że za słabo się nauczyłem Bielańskiego.
  • zadanie 3 – fizyczna. Tutaj wyszło kompleksowe przygotowanie. Zadanie napisałem na bardzo dobry wynik bo 17,5 pkt, a statystycznie to było najtrudniejsze zadanie, więc jest to sukces podwójny. Zadanie było najtrudniejsze z prostego powodu – w FW nie było kinetyki, nawet jednego słówka. A na I etapie łącznie 8 pkt kinetyki. Ja byłem przyszykowany na wszystko i dlatego dobrze napisałem to zadanie. W sumie powinienem mieć 20/20, bo w ostatnim podpunkcie pogubiłem punkty na obliczeniach (może coś w kalkulatorze źle wprowadziłem – bo wzór miałem dobry i jedno obliczenie z trzech dobrze, a pozostałe dwa źle). Tutaj przygotowanie było bardzo dobre. (ale widzicie, że można trochę czasu stracić na doborze złych książek)
  • zadanie 4organiczna z podstawową wiedzą w połączeniu z obliczeniami. Obliczenia z organicznej mi się spodobały od wtedy, chociaż moja ogólna wiedza była słaba, bo uwaga – nie wiedziałem, że istnieją kwasy mogące mieć więcej niż jedną grupę karboksylową. Pojawiło się też pytanie z mechanizmu estryfikacji, ogólnie zadanie takie nienajłatwiejsze. Dostałem 8/20, głównie za część obliczeniową. Widać było, że te 5 tomów to dużo i nie za wiele z tego zapamiętałem (bo starałem się zapamiętać wszystko). 
  • zadanie 5organiczna, taka na podstawie znajomości reakcji. Dostałem 12 pkt, więc zdecydowanie byłem zadowolony, ale powinno być więcej. Znów wychodziły spore braki z Murry’ego.

Można powiedzieć, że jak na pierwsze podejście (zupełnie w ciemno) poszło nawet OK. Fizyczna super, organiczna w miarę dobrze, analityczna dramat, a nieorganiczna jest w miarę dobra, tylko z obliczeń trzeba się poprawić.

Plan do II etapu :

  • chemia analityczna – tutaj wiedziałem, że muszę dużo poprawić, ale to zbagatelizowałem. Nauczyłem się kompleksów, bo to było w FW, ale generalnie nie starczyło mi czasu na to w przygotowaniach. Dalej zostałem przy Galusie.
  • chemia nieorganiczna – to samo, po prostu kolejne czytanie, starałem się zwracać uwagę na trudniejsze związki, w końcu to II etap.
  • chemia fizyczna – bez zmian, po prostu doczytałem jeszcze raz te działy. Byłem pewien, że jedyne zadanie z FW jest za trudne na II etap i nawet go nie przerobiłem.
  • chemia organiczna – tu władowałem najwięcej czasu. Teraz już trzeba było zrobić całe 5 tomów i to dokładnie. Dalej uczę się bez mechanizmów.

Analiza przygotowania do II etapu (58. edycja, pierwsze podejście)

  • chemia analityczna – bardzo słabo to poszło, a zadanie było trywialne. Zrobiłem może na 5-7 pkt. Przygotowanie złe! Generalnie postanowiłem wtedy, że biorę się bardzo poważnie za analityczną.
  • chemia nieorganiczna – czasem tak bywa, że się nie zna pierwszej reakcji i już całego zadania się nie zrobi. Nie znałem reakcji jodu z kwasem azotowym. Natomiast udało mi się fuksem zgadnąć jakiś tam kwas F, więc miałem z zadania ze 4 pkt ( bo jeszcze za krystalografię). Nie muszę zatem tłumaczyć, że przygotowanie było kompletnie nietrafione.
  • chemia fizyczna – o, zaskoczenie. Zadanie było zero-jedynkowe. Jeśli ktoś zrobił FW to miał 20pkt bez problemu, jeśli ktoś był głupi tak jak ja, to miał 0. Może udało mi się wywalczyć 1-2 pkt.
  • chemia organiczna – po drugim czytaniu Murry’ego byłem już dużo lepszy i to zadanie poszło mi całkiem dobrze, na jakieś 14 pkt. Przygotowanie w porządku (ale i tak beznadziejne w porównaniu do tego, co będzie za rok).
  • druga chemia organiczna – to zadanie było trudne, zaporowa reakcja z miedzią i w efekcie miałem jakieś 8 pkt. W dodatku FW zawierał trudną tematykę o reakcjach przegrupowania, a ten temat rzadko się pojawia. Również złe przygotowanie.

 

W drugim etapie odpadam i do finału brakuje duuużo.

Z perspektywy czasu wiem, że to przygotowanie było beznadziejne. Wszystko należało zrobić inaczej! 

You must love chemistry even when it is not working. You must love chemistry unconditionally. ― Weike Wang

Leave a Reply